Informujemy, iż nasz sklep internetowy wykorzystuje technologię plików cookies a jednocześnie nie zbiera w sposób automatyczny żadnych informacji, z wyjątkiem informacji zawartych w tych plikach (tzw. „ciasteczkach”). Od 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych (określane jako "RODO"). W związku z tym chcielibyśmy poinformować o przetwarzaniu Twoich danych na zasadach na jakich odbywa się to po dniu 25 maja 2018 roku (więcej informacji).  

zamknij

Najczęściej kupowane

Producenci

Promocje

Tagi

Szukaj

Ostatnie posty

Wszystkie posty

Cannondale Topstone Lefty - test długoterminowy

Po zimie spędzonej na trenażerze, na który wsiadałam z regularnością robota i pilnowałam generowanej mocy z dokładnością do 5 watów, dopadł mnie kolarski kryzys. Jazda na rowerze z ulubionej aktywności, pozwalającej na ucieczkę od codziennej nudy zmieniła się w przykry obowiązek, wykonywany ze względu na nieubłaganie zbliżający się termin wyścigu ultra, który czekał mnie w maju. Zazwyczaj w takiej sytuacji wystarczało mi, żebym przestała jeździć na kilka dni, co sprawiało, że nogi zaczynały świerzbić, a głowa odnajdywała sens. Jednak nie tym razem — dni spędzone na pracy z domu zlewały się w szarą masę, a ja odwracałam wzrok miając rower w drodze do kuchni.

Stan utrzymywał się, a niepokój związany z wiszącym nade mną terminem wyścigu wzrastał z dnia na dzień, aż pewnego czwartku, podczas wizyty w Trirencie, Łukasz powiedział mi: “wiesz co, po prostu weź ten rower i zacznij na nim jeździć” wskazując ręką na wiszącego na ścianie Topstona Lefty. Łukasz musiał powtórzyć tekst trzy razy, zanim dotarło do mnie, że właśnie dostaję na testy nowiutkiego gravela. Czy istnieje lepsza motywacja do jazdy? Pół godziny później, po zmianie siodełka, w którego ustawieniu pomógł mi Wojtek (fitter z Trirentu), wyjechałam na Topstonie ze sklepu zżerana ciekawością, co przyniesie wspólnie spędzony miesiąc.

Kilka słów wstępu

Topstone Lefty Carbon to kuzyn popularnego gravela Topstone Carbon z oferty Cannondale. Rama obu modeli jest taka sama, a najbardziej rzucającą się w oczy cechą jest amortyzowany tylny trójkąt. System KingPin działa dzięki jednej osi obrotu znajdującej się w rurze podsiodłowej oraz cienkim elastycznym widełkom, które uginają się podczas jazdy po nierównościach. Testowany przeze mnie rower zamiast widelca został wyposażony w amortyzator Lefty Oliver, który zapewnia 30 mm skoku oraz koła 27.5, które pozwalają na założenie do roweru opon o maksymalnej szerokości 50 mm (!).

Więcej na temat specyfikacji Cannondale Topstone Lefty możesz przeczytać tutaj.

Komfort

Rozmiar S w wyjściowej specyfikacji okazał się dla mnie trochę za krótki (mam 172 cm wzrostu), więc pierwszą rzeczą, którą zrobiłam po przejechaniu się na Topstonie była zmiana mostka z 80 na 100 mm. Modyfikacja ta sprawiła, że Topstone Lefty stał się jednym z najwygodniejszych rowerów, na których zdarzyło mi się jeździć. Pokonująć kampinoskie single i wąskie ścieżki MPK śmiałam się na głos, oszołomiona tym, jak pluszowy jest ten rower. Topstone Lefty zapewnia wrażenie unoszenia się nad wybojami na miękkiej poduszce, co z pewnością spodoba się wszystkim amatorom wygody lub maniakom długich tras. Nie od dziś wiadomo, że komfort to klucz to pokonywania na rowerze dystansów ultra.

Co ciekawe — miałam wrażenie, że startując z miejsca, czuję uginanie się tylnego trójkąta. Po pierwszym naciśnięciu na pedały rower szedł nieco w dół, co jednak nie wpływało na jego przyspieszenie. Do uginania się systemu KingPin podczas ruszania łatwo się przyzwyczaić, a podczas jazdy po asfalcie jest ono prawie niewyczuwalne.

W trakcie testów odezwał się do mnie 60-letni amator graveli z Kalifornii, który powiedział mi, że po przesiadce z aluminiowego gravela na karbonowego Topstona z Leftym pożegnał się z bólem pleców i jeździ praktycznie bez przerwy, co potwierdziło moją hipotezę, że Topstone to dobry wybór dla osób, które cierpią na przykład na czesto występującą dyskopatię i nie mogą jeździć w terenie na sztywnym rowerze ze względu na dolegliwości bólowe.

Amortyzator

Spędziłam rok, jeżdżąc na Specialized Diverge Comp Carbon, wyposażonym w amortyzację Future Shock umieszczoną w główce ramy i mogę z czystym sercem powiedzieć, że Lefty Oliver zjada kalifornijską wersję amortyzacji dedykowanej gravelom na śniadanie. Trudno się dziwić — w Topstonie mamy do czynienia z pełnoprawnym amortyzatorem na łożyskach igiełkowych, którego konstrukcję poprzedziły lata doświadczeń Cannondale’a z poprzednimi wcieleniami Leftiego.

Lefty Oliver, to amortyzator powietrzny, który zapewnia możliwość dopasowania pracy pod użytkownika. Na ladze amortyzatora znajduje się tabelka, podpowiadająca ile powietrza powinniśmy napompować do środka w zależności od wagi użytkownika (pamiętajcie, żeby zważyć się w stroju do jazdy, butach, kasku, czyli tak jak będziecie jeździć). Do regulacji reboundu (prędkości, z jaką amortyzator powraca do pierwotnego położenia po skompresowaniu) służy odpowiednie pokrętło. Lefty jest oczywiście wyposażony w dźwignię blokującą pracę amortyzatora, która wyprofilowana jest w taki sposób, że łatwo ją obsłużyć nawet w ubłoconych rękawiczkach.

Obecnie polskim rynku dostępne są tylko dwa gravele wyposażone w system amortyzacji pozwalający na personalizację pracy amortyzatora — Topstone Lefty oraz ważący 11.5 kg niszowy Niner MC 9 RDO. W pozostałych przypadkach otrzymujemy możliwość zablokowania tłumienia (Future Shock) lub całkowity brak blokady (Lauf Grit SL Fork, REDSHIFT ShockStop Suspension Stem). Jeśli planujesz przesiadkę na gravela z amortyzacją warto wziąc ten aspekt pod uwagę podczas podejmowania decyzji zakupowej.

Nietypowy wygląd

Tym, co wyróżnia Topstona Lefty na tle innych rowerów, jest nietypowy wygląd, który budzi niemałe kontrowersje. Moi znajomi podzielili się równo na pół — jedna część zakochała się w rowerze od pierwszego wejrzenia, podczas gdy druga twierdzi, że rower z jedną lagą amortzatora jest po prostu brzydki. O gustach się nie dysktujuje, jednak jedno jest pewne — Topstone Lefty sprawi, że ludzie będą zwracać na Ciebie uwagę i zagadywać o ciekawie wyglądający sprzęt.

Rower jest na tyle unikatowy, że pozwala na rozpoznanie posiadacza z daleka, więc nie licz na to, że przemkniesz na nim incognito. Jeśli szukasz sposobu na wyróżnienie się na tle Krossów Eskierów i popularnych Rondo Ruut, to właśnie znalazłeś rozwiązanie. Model, na którym jeździłam, pomalowany został na ciemnoniebieski kolor z dodatkiem brokatu, który w słońcu wygląda po prostu obłędnie.


Koła

Topstone Lefty wyposażony jest w koła 27.5, co doceniłam dopiero na wąskich singlach w Kampinosie, nad Mienią i Świdrem. W połączeniu z krótką ramą i dłuższym mostkiem rower okazał się niesamowicie zwinny. Składanie się w zakręty sprawiało mi mnóstwo frajdy, a po wyjechaniu na asfalt nie odstawałam od grupy, co okazało się przyjemnym zaskoczeniem.

Małe koła Topstona Lefty mają jednak swoje minusy — wybór opon gravelowych w rozmiarze 27.5 to zaledwie ułamek oferty, a wszyscy dobrze wiemy, jak ważną kwestią w kolarstwie gravelowym są opony. Patrząc jednak ta co, co dzieje się na rynku gravelowym w USA, mam wrażenie, że Cannondale po raz kolejny jest o krok przed konkurencją, a gravele na kołach 27.5 zajmą w przyszłym roku sporą część sklepowych półek.

Dodatkowym minusem jest wyposażenie roweru w 10-rzędowy bębenek (!), na którym mieści się 11-rzędowa kaseta Shimano SLX (11-42), jednak próba założenia innej kasety niż 11-rzędowa kaseta MTB Shimano skończy się niepowodzeniem. 10-rzędowa kaseta w rowerze wypuszczonym w 2021 roku brzmi jak pomyłka. Co poszło nie tak Cannondale?

Kolejną niedogodnością jest dziwny sposób odpinania przedniego koła, wymagający demontażu zacisku hamulca. Rozwiązanie to podyktowane jest konstrukcją amortyzatora. Cannodale stanął na wysokości zadania, wyposażając ten model w dźwignię umożliwiającą wypięcie zacisku jednym ruchem ręki, jednak wyjęcie i założenie przedniego koła zajęło mi więcej czasu niż odkręcenie sztywnej osi w mojej Sequoi (chociaż może to być kwestia wprawy). Na osłodę dziwnego systemu dostajemy od Cannondale zintegrowany czujnik prędkości, który po zalogowaniu do aplikacji Cannondale przypomina o nadchodzącym terminie przeglądu. 


Podsumowanie

Topstone Lefty to rower pełen niespodzianek, a jazda na nim sprawią czystą frajdę. Dobrze pracująca amortyzacja, w połączeniu z małymi kołami i zwinną ramą sprawiają, że rower aż rwie się do dynamicznej jazdy pełnej zakrętów i małych hopek. Jazda na Topstonie spodoba się użytkownikom ceniącym sobie wygodę, ultrasom planującym wyścigi w trudnym terenie i osobom z problemami z kręgosłupem.

Lefty ma oczywiście szereg wad, które należy wziąć pod uwagę, rozważając zakup. Wspomniane przeze mnie wyżej małe koła mogą stanowić utrudnienie podczas wyboru opon, a 10-rzędowy bębenek utrudni wymianę kasety. Przyszli nabywcy muszą się również liczyć z dziwną metodą odpinania przedniego koła i brakiem możliwości montażu przedniego bagażnika, który można jednak ławto rozwiązać, przerzucając się na torbę montowaną na kierownicy. Żeby sprawdzić, czy Topstone Lefty nadaje się do pełnoprawnego bikepackingu zamocowaliśmy na nim testowo komplet toreb Apidury z serii Expedition i wszystko udało się elegancko zmieścić.

Po miesiącu jazdy mogę z czystym sercem powiedzieć — Topstone Lefty to ciekawy rower, dla nietypowych użytkowników, którzy szukają sposobu na wyróżnienie się z tłumu przy zachowaniu wysokiego poziomu jakości i oczekują od roweru nienagannego zachowania w terenie. Lefty ma kilka wad, jednak każdy rower wzięty pod lupę pokaże niedociągnięcia ze strony producenta. Gdybym mogła pozwolić sobie na dodanie kolejnego roweru do kolekcji, z chęcią umieściłabym Topstone’a Lefty na honorowym miejscu. Ten rower wydaje się idealnym wyborem na PGR-a czy gravelowy wyścig Badlands, w którym startuje we wrześniu.

Chcesz dowiedzieć się więcej o Topstonie Lefty lub obejrzeć go na żywo? 

Wpadnij do naszego sklepu na Racławickiej 99a, lub odezwij się do nas na Facebooku lub Instagramie. 

Produkty pokrewne

Freelancerka, copywriterka, projektantka graficzna, fanka kolarstwa gravelowego, bikepackingu i enduro. Początkująca zawodniczka ultra. Kocha wszystko, co związane z rowerami. Kiedy nie jeździ, z całych sił stara się uratować świat działając na rzecz ekologii, zrównoważonego rozwoju oraz walcząc o prawa kobiet. 

Zostaw komentarz