Informujemy, iż nasz sklep internetowy wykorzystuje technologię plików cookies a jednocześnie nie zbiera w sposób automatyczny żadnych informacji, z wyjątkiem informacji zawartych w tych plikach (tzw. „ciasteczkach”). Od 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych (określane jako "RODO"). W związku z tym chcielibyśmy poinformować o przetwarzaniu Twoich danych na zasadach na jakich odbywa się to po dniu 25 maja 2018 roku (więcej informacji).  

zamknij

Najczęściej kupowane

Producenci

Promocje

Tagi

Szukaj

Ostatnie posty

Wszystkie posty

Wahoo Kickr Climb - “...i powiozą mnie windą do nieba”.

Jak zapewne (mam nadzieję) czytaliście, miałem okazję testować “wielką trójkę” od Wahoo.Wrażenia z jazdy na Kickr Core oraz powiew luksusu z Headwind ujrzały już światło dzienne. Teraz czas na kolejną odsłonę.

Czym jest Wahoo Climb, zwany windą?

Urządzenie ma za zadanie symulować nachylenia podczas jazdy po wirtualnym świecie lub w czasie treningu. Montuje się je w miejsce przedniego koła. Winda automatycznie łączy się z trenażerem, co gwarantuje pochylanie roweru, oddając realne nachylenie podjazdów i zjazdów. Czy to jest fajne? Odpowiem w dalszej części tekstu.

Kilka słów o samym urządzeniu.


Wahoo jak zawsze zapakowało produkt w solidny karton. Ma to jednak swoje zalety. Nie trzeba nic składać, dokręcać itd.
Urządzenie “ubrane” jest w solidną metalową obudowę, wykończoną gumowymi elementami na postawie oraz górnej części. Robi wrażenie bardzo solidnego, a fakt ten potwierdza waga windy (12 kg). Jest co dźwigać. Zakładam jednak, że tak właśnie musi być, aby sprzęt był niezawodny i wytrzymały.
Choć Wahoo Climb może wydawać się urządzeniem dużym, na pewno pozwala zaoszczędzić odrobinę miejsca dzięki wyjęciu przedniego koła z roweru. Cały zestaw jest krótszy. Po wydobyciu z pudła winda jest prawie gotowa do użycia.
Wystarczy dobrać właściwe adaptery do standardu osi, którą mamy w naszym rowerze (QR, 12x100, 15x100, 15x110) i podpiąć dołączony w zestawie zasilacz. Winda poziomuje się “na zero” i możemy startować. Naturalnie wcześniej warto wpiąć rower w nasz trenażer ;)

Wahoo Climb montaż


Pierwsze użycie

Wahoo Climb przy pierwszym użyciu należy sparować z trenażerem. Od razu zaznaczę, że Climb działa wyłącznie z trenażerami Wahoo. W celu parowania trzeba użyć dołączonego pilota (mała czarna kostka na elastycznym kablu), przytrzymując środkowy przycisk przez 3 sekundy. Migająca dioda po kilku sekundach poinformuje nas, że urządzenia zostały połączone. Teraz wystarczy odblokować ruch windy (ten sam środkowy guzik), podświetlając obrazek otwartej kłódki. Można jechać. 

Tryby działania

Jak już wspomniałem, winda ma dwa tryby działania. Pierwszym z nich jest automatyczne dostosowywanie nachylenia do aktualnie pokonywanej trasy w wirtualnym świecie. Moje testy odbywały się na wzgórzach i dolinach Zwift’a.


Mechanizm windy bardzo czujnie reagował na każdą zmianę nachylenia. Choć jego praca była lekko mechaniczna (zmiany nachylenie nie są idealnie płynne), sam fakt dodatkowego bodźca niesamowicie pozytywnie wpływa na odbiór wirtualnych jazd. Bez wątpienia winda jest ogromnym urozmaiceniem dla tego typu przejażdżek. Dodatkowo pozwala w sposób naturalny, dostosowany do nachylenia,  układać ciało na rowerze. Dzięki temu łatwiej jest pokonywać strome wzniesienia, stojąc w korbach. Naturalnie zmienia się również mechanika ruchu, gdy akurat wspinamy się na jakimś podjeździe. Poza samym bodźcem polegającym na urozmaiceniu jazdy, na pewno nasz organizm adaptuje się do pozycji typowo podjazdowej.

Wahoo Climb Tryby pracy


Mimo że silniczek lekko “brzęczy” przy każdej zmianie wysokości windy, można poczuć się jak w górach. Winda symuluje nachylenia podjazdów aż do 20%. Na zjazdach możemy osiągnąć -10%, co w mojej ocenie jest wystarczającym pochyleniem.


Tryb ręczny.

Wspominałem już,  że do windy podpięta jest mała kosteczka (pilocik) do sterowania.
Wyposażona jest w gumkę, która umożliwia przypięcie do kierownicy naszego roweru i bezpieczne oraz wygodne sterowanie Climb’em. Funkcja blokowania/odblokowania ruchu to tylko jedna z możliwości. Są jeszcze dwa przyciski, które manualnie sterują wysokością wychylenia windy. Ta funkcja może być przydatna do treningów wykonywanych na niskim obrocie, gdzie celem jest adaptacja do pokonywania podjazdów. Możemy też po prostu lekko rower pochylić w górę lub w dół, jeśli potrzebujemy korekty, lub zmiany pozycji w czasie treningu. Mała rzecz, a potrafi wielce pomóc.

Co więcej?

Za pomocą aplikacji Wahoo Fitness możemy połączyć się z urządzeniem i wprowadzić kilka korekt. Głównym parametrem, jaki watro zmieniać jest wpisanie właściwej dla naszego roweru bazy kół. Dzięki temu winda prawidłowo będzie odwzorowywać nachylenia wirtualnych procentów. Przy okazji będzie okazja sprawdzić, czy soft jest aktualny. Z poziomu aplikacji możemy uaktualnić oprogramowanie. 


Słowem podsumowania.

Wahoo Climb wznosi wirtualne jazdy na zupełnie nowy poziom. Cyfrowe krainy stają się jeszcze ciekawsze i o krok bliższe prawdziwym. Bez wątpienia jest to fajne i przydatne z punktu widzenia adaptacji treningowej. Dla mnie rewelacja.

Niestety, jak w przypadku większości urządzeń od Wahoo, cena jest typowo europejska. Aby nie jest mało, ale w zamian dostajemy bardzo solidne urządzenie, które niejednokrotnie przypomni nam, że warto było wydać te pieniądze. Przynajmniej tak mi się wydaje.


Spróbujcie sami. Uważam, że polubicie się z Wahoo Climb.
Tak jak ja i moja rowerowo zakręcona rodzinka.

Produkty pokrewne

Trener i współzałożyciel "Na Osi - Kolarska Przestrzeń".

Przez wiele lat związany był z szeroko pojętym rynkiem eventowym, ale równolegle z zamiłowaniem uprawiał kolarstwo. Pasja kolarska okazała się tak silna, że Maciek postanowił połączyć w nią również swoje życie zawodowe. Certyfikowany instruktor kolarstwa PZKol, a zarazem aktywny zawodnik Masters. Dziś zajmuje się trenowaniem kolarek i kolarzy na różnych poziomach sportowych. Wspomaga ich nabywaną przez lata wiedzą na temat treningu, układa plany i jednostki treningowe. Przygodę z rowerem rozpoczął w wieku 32 lat i jest świetnym przykładem, że na kolarstwo nigdy nie jest zbyt późno.

Obserwuj Maćka na YouTube, FacebookuInstagramie lub przeczytaj jego wpisy na blogu Na Osi.

Zostaw komentarz